Homrzyska - wersja letnia
Znacie to uczucie, gdy coś albo ktoś krzyżuje wam plany, a was to irytuje, bo nie macie na daną rzecz wpływu? Może i nie, ale ja niestety ostatnio to poznałam. Wyobraźcie sobie, że miałam już wyjechać, a tu okazało się, że nie mogę. Oczywiście była to wina rzeczy niezależnych ode mnie i to mnie właśnie w tym wszystkim denerwowało, że nawet nie mogłam niczego zmienić. A wszystko przez rekrutację i jakieś badania na studia. Dopiero przy składaniu dokumentów okazało się, że mam tylko tydzień na doniesienie tych badań. Jakby nie mogli dać trochę więcej czasu albo po prostu napisać o tym na stronie. Absolutnie nic nie układało się tak jak powinno i na prawdę myślałam, że zaraz mnie coś trafi. Na szczęście było minęło. Miały mi przepaść całe dwa tygodnie pobytu, a była to jedyna możliwość na wyjazd. Jednak nie stało się tak. Aż dwa tygodnie nie przepadły, bo wyjechałam, ale na cztery dni. Nie jest to dużo, ale no cóż...lepiej tyle niż wcale i nawet pomimo tej niewielkiej ilości spędzonych nocy, cieszyłam się, że mogłam wyjechać w góry.
No właśnie, a skoro już mowa o górach, to wspomnę, że pojechaliśmy do niewielkiej miejscowości o nazwie Homrzyska, znajdującej się w odległości ok. 10 km on Nowego Sącza. Nie, nie było tam wysokich szczytów, których widok zapierałby dech w piersiach. Znajdują się tam raczej małe górki, ale mimo to, nie uważam, żeby były one nieciekawe.
W Homrzyskach pojawiłam się już raz, na feriach, o czym pisałam tutaj, ale na tych wakacjach przyjechałam ponownie, aby zobaczyć je po raz kolejny, tym razem w lecie. Mimo, że mieszkaliśmy w małej mieścinie, nie było nudno. Teren na prawdę był ciekawy. W naszym domku było siedem osób, w tym ja, mój chłopak z rodziną i mój brat. Nie było problemu z dojazdem do większego miasta, w tym wypadku Nowego Sącza, w którym chodziliśmy na halę sportową, gdzie można było pograć w tenisa stołowego, badmintona, czy pojeździć na rolkach. Mają tam też fajne kino, gdzie razem z chłopakiem mogliśmy pójść na nasz długo wyczekiwany film "Jason Bourne", z czego na prawdę się ucieszyłam. Serio, bo u nas w mieście niestety tego filmu nie puszczają i nie wiem dlaczego.
Była krótka wyprawa po górach, jak i inna trochę dłuższa. Nie wiedzieliśmy dokładnie na co się porywamy, ale okazało się, że przeszliśmy podczas tej drugiej 25 km. Naszym punktem docelowym była Hala Łabowska, zajęło nam to coś koło 7,5 godzin, a najwyższe miejsce miało 1107 m.n.p.m. Może dla innych to nie jest dużo, ale jak dla mnie dosyć sporo, zwłaszcza, że nie często wybieram się na wycieczki górskie. Byłam z nas na prawdę dumna, że zdołaliśmy tyle przejść. Chyba najlepszy był mój brat. Pobił wszystkich. Chciał pójść z nami, bo usłyszał słowo "hala" i myślał, że wybieramy się na halę sportową do Nowego Sącza. No cóż...miał małą niespodziankę.
Oprócz tego był wspólnie spędzony czas, ognisko, oglądanie filmów i te sprawy. A wyjazd? Oczywiście był jak najbardziej udany. Nie zdobyłam wszystkich szczytów w okolicy, nie pochodziłam sobie po Nowym Sączu i nie widziałam wielu pobliskich miejsc, dlatego nie ukrywam, że w to miejsce chciałabym jeszcze kiedyś pojechać. Może w przyszłości nadarzy się taka okazja, może... Szkoda tylko, że to mój pierwszy i ostatni wyjazd wakacyjny, bo miał być kolejny, ale trudno. Będę się cieszyć, że ta wycieczka mnie nie ominęła i po raz drugi pojechałam do Homrzysk. Podróż będę mile wspominała. Odpoczynek, chodzenie po górach i dobre towarzystwo!
No właśnie, a skoro już mowa o górach, to wspomnę, że pojechaliśmy do niewielkiej miejscowości o nazwie Homrzyska, znajdującej się w odległości ok. 10 km on Nowego Sącza. Nie, nie było tam wysokich szczytów, których widok zapierałby dech w piersiach. Znajdują się tam raczej małe górki, ale mimo to, nie uważam, żeby były one nieciekawe.
W Homrzyskach pojawiłam się już raz, na feriach, o czym pisałam tutaj, ale na tych wakacjach przyjechałam ponownie, aby zobaczyć je po raz kolejny, tym razem w lecie. Mimo, że mieszkaliśmy w małej mieścinie, nie było nudno. Teren na prawdę był ciekawy. W naszym domku było siedem osób, w tym ja, mój chłopak z rodziną i mój brat. Nie było problemu z dojazdem do większego miasta, w tym wypadku Nowego Sącza, w którym chodziliśmy na halę sportową, gdzie można było pograć w tenisa stołowego, badmintona, czy pojeździć na rolkach. Mają tam też fajne kino, gdzie razem z chłopakiem mogliśmy pójść na nasz długo wyczekiwany film "Jason Bourne", z czego na prawdę się ucieszyłam. Serio, bo u nas w mieście niestety tego filmu nie puszczają i nie wiem dlaczego.

Była krótka wyprawa po górach, jak i inna trochę dłuższa. Nie wiedzieliśmy dokładnie na co się porywamy, ale okazało się, że przeszliśmy podczas tej drugiej 25 km. Naszym punktem docelowym była Hala Łabowska, zajęło nam to coś koło 7,5 godzin, a najwyższe miejsce miało 1107 m.n.p.m. Może dla innych to nie jest dużo, ale jak dla mnie dosyć sporo, zwłaszcza, że nie często wybieram się na wycieczki górskie. Byłam z nas na prawdę dumna, że zdołaliśmy tyle przejść. Chyba najlepszy był mój brat. Pobił wszystkich. Chciał pójść z nami, bo usłyszał słowo "hala" i myślał, że wybieramy się na halę sportową do Nowego Sącza. No cóż...miał małą niespodziankę.
Z tyłu schronisko przy Hali Łabowskiej.
Byłaś tylko cztery dni, ale dla tych widoków chyba warto jechać nawet na jeden. ♥
OdpowiedzUsuńWow, zazdroszczę - piękne widoki. :) Super, że udało się pojechać chociaż na kilka dni!
OdpowiedzUsuńSuper zdjęcia :)
OdpowiedzUsuń25 km to dużo jak na takie wyprawy, więc to dobry wynik. Sama bym tak sobie pochodziła, i choć mam blisko do gór, to nigdy tam nie byłam.
A co do papierów i badań, to ciesz się, że miałaś ten tydzień. Mój kolega dowiedział się, że ma dowieźć badania na następny dzień, więc było mnóstwo problemów, by znaleźć lekarza, który na szybko go zbada i znowu tyle drogi jechać, bo nie mogli powiedzieć wcześniej. Uczelnie tak działają. Jakby zostały otworzone wczoraj.
Urodziłam się w tamtych okolicach i po kilku wizytach u rodziny jestem oczarowana tamtymi widokami ;) 4 dni ale za to spędzone bardzo pozytecznie, jeszcze na pewno wyjedziesz nie raz i na dłużej ;)
OdpowiedzUsuńJak ja bym chciała wybrać sie w góry
OdpowiedzUsuńZazdroszczę takiej wyprawy. :) Piękne zdjęcia i widoki.
OdpowiedzUsuńWidoki jak najbardziej piękne:) I t wcale nie tak daleko ode mnie;p Może kiedyś się wybiorę...
OdpowiedzUsuńAle cudowne widoki , śliczne zdjęcia.
OdpowiedzUsuńChciałabym tam kiedyś pojechać.
http://mylifeiswonderful9.blogspot.com/ - za obserwacje odwdzięczam się
Szkoda, że studia mają wpływ na nasze prywatne życie nawet w wakacje -.- No ale cóż...formalności. Jak nie mieli jakiś papierów to zawsze trzeba donieść na czas. U mnie w zeszłym roku nie było na szczęście problemów...
OdpowiedzUsuńZapraszam na swojego Bloga Sakurakotoo
Ohhh cudownie 💚💚
OdpowiedzUsuńNajważniejsze, że wypoczęłaś i miałaś udany pobyt. Piękne zdjęcia :)
OdpowiedzUsuńWidoki piękne! Nawet na kilka dni mniej niż zaplanowałaś- było warto! ;)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam ;)
+ Super blog ;)
OdpowiedzUsuńObserwuję ! ;)
Góry, niezależnie od wielkości, zawsze są warte przyjechania chociaż na chwilę! W zeszłym roku z tęsknoty pojechaliśmy z chłopakiem na weekend początku listopada, mimo że podróż w jedną i drugą stronę zajęła nam po prawie całym jednym dniu, a chodziliśmy też cały jeden. Trudno się powstrzymać! Życzę więc jak najwięcej takich (i dłuższych, oczywiście) wycieczek!
OdpowiedzUsuńUważam że przy składaniu powinno to być zaznaczone że takie i takie badania są potrzebne (wtedy nawet składając podanie i papiery do szkoły można dołączyć wyniki badań) pewnie nie tylko tobie troszkę zniszczyli plany. Mimo to choć tylko 4 dni to wyjazd był udany :) a zdjęcia i widoki piękne :)
OdpowiedzUsuńMam wrażenie ze milion lat nie byłam w górach, oh złośliwość rzeczy martwych najgorsza
OdpowiedzUsuńMam wrażenie ze milion lat nie byłam w górach, oh złośliwość rzeczy martwych najgorsza
OdpowiedzUsuńNooo, to są dopiero widoki! Wspaniale :) Mi rzeczy materialne i los, na który nie mam wpływu, często płatają takie figle :)
OdpowiedzUsuńFajnie, że mimo przeciwności losu udało Ci się jednak pojechać, zwłaszcza, że wygląda to na piękne miejsce ze świetnymi widokami.
OdpowiedzUsuńCzasem jest tak, że życie jakby rzuca nam kłody pod nogi, ale grunt to się nie poddawać:)
Heh, Twój brat zniszczył system:D
Pozdrawiam ciepło!
P.
Śliczne miejsce - jak po zdjęciach widać trafiła wam się dobra pogoda :)Cóż, dobrze, że mino tych wszystkich przeciwność udało Ci się wybrać nawet na tak krótkie wakacje...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
http://perpetuazukowska.blogspot.com
Super widoczki! ;o
OdpowiedzUsuńNo niestety znam to uczucie :) Zdjęcia z wyjazdu świetne, widać że pobyt udany i pogoda dopisała :))
OdpowiedzUsuńNiestety takie sytuacje często się zdarzają, ja miałam podobna sytuację, tyle że w collegu. Po zakończeniu roku okazało się że mamy przyjść na dwa dni następnego tygodnia bo będą normalnie zajęcia i są obowiązkowe więc musiałam odwołać swój wyjazd do Polski o tydzień, plusem było to że nie kupowałam wcześniej biletów bo wtedy niestety by przejadly. Często przez niezorganizowanie instytucji, my na tym tracimy.
OdpowiedzUsuńZdjęcia piękne, dobrze, że udało Ci się być tam, nawet jeśli krótko to i tak przyjemnie :)
Cudnie tam :)
OdpowiedzUsuńnajgorzej gdy takie własnie "pierdoły" krzyżują plany.../Karolina
OdpowiedzUsuńAle tam pięknie, no niestety czasami los bywa taki przewrotny eh ale termin dali bardzo krótki ;/
OdpowiedzUsuńGórki tak jak piszesz może i małe, ale widoki i tak piękne!
OdpowiedzUsuńJakie śliczne widoki ♥.♥ zazdroszcze!
OdpowiedzUsuńNominowałam Cię do Liebster Blog Adward. Więcej informacji na moim blogu ♥
http://missdarkness3.blogspot.com
Szkoda, że były to 4 dni, a nie 2 tyg, ale lepiej wyjechać na te 4 dni niż w ogóle nie wyjeżdżać. Zwłaszcza, że podobała Ci się tam :D 25 km to naprawdę dużo! Jak ja byłam w górach to jestem pewna, ze nie przeszłam aż tyle.
OdpowiedzUsuńLittleredcherrysmile click
najgorzej, gdy nie masz wpływu na coś, co ci psuje plany :( na przykład złamana noga tuż przed wyjazdem, czy coś..
OdpowiedzUsuńsuper zdjęcia z gór, nigdy nie byłam w Homrzyskach, naprawdę tęsknię za polskimi górami :)
Z tymi studiami to niezłe rzeczy się dzieją. Napatrzyłam się na zestresowanych znajomych, którzy zostali o czymś poinformowani na ostatnia chwilę, dosłownie dwa dni przed jakimśtam końcem terminu i po prostu jestem przerażona. Niemniej jednak super, że udało ci sie wyjechać!
OdpowiedzUsuńBuziaki!
smile-for-me-beautiful.blogspot.com
Wow, bardzo ładne zdjęcia. Chciałbym wybrać się tam w tym roku, ale już nie ma czasu :c
OdpowiedzUsuńNominowałem cię do Liebster Blog Award! Mam nadzieję, że odpowiesz na zaproszenie :)
Ja również niedawno była w górach ;) co prawda nie na długo, ale to piękne miejsce :)
OdpowiedzUsuńCudowne zdjęcia! <3
BY-KAYLA-BLOG.BLOGSPOT.COM-KLIK
Zdjęcia są świetne, góry to piękne miejsce :) no niestety czasem tak się dzieje że z różnych przyczyn nie możemy czegoś zrobić, gdzieś wyjechać ale nie ma co się denerwować skoro nic na to nie poradzimy dobrze że chociaż te kilka dni się udało :)
OdpowiedzUsuńBlog o książkach
Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.
OdpowiedzUsuńEch no niestety takie instytucje często nie liczą się z odbiorcami i myślą, że powiadomienie mogą złożyć kiedy chcą… :/
OdpowiedzUsuńA góry wyglądają cudnie, sama nie jestem fanką wspinaczek, ale widoki rekompensują zmęczenie :)
Piękne widoki. :)
OdpowiedzUsuńja nie cierpię odkładac planów lub gdy ktos mi je psuje :/
OdpowiedzUsuńCo powieszna wzajemna obserwację?
Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com Odpowiadam na obserwacje i komentarze :)
kocham góry mogę oglądać je w nieskończoność:D nic tak mi nie poprawia humoru jak wędrówki górskie:) obserwuję:)
OdpowiedzUsuńKocham góry, wolę je od morza. Szkoda, że przez studia tak ci się pomieszały plany. Ze znajomymi tak zaplanowałyśmy wyjazd, żeby nie kolidował on z rekrutacją.
OdpowiedzUsuńPiękne widoki, nigdy nie byłam w okolicach Nowego Sącza. Warto było pojechać chociaż na te 4 dni.